Lula: człowiek, który stracił palec w fabryce, siedział w więzieniu, a teraz znów walczy o Palácio do Planalto

Luiz Inácio Lula da Silva nie jest w tym wyścigu debiutantem ani ciekawostką – jest urzędującym prezydentem, który po raz kolejny stara się o reelekcję, i to właśnie wokół niego kręci się cała reszta stawki.

Kim jest Lula? Historia zbyt długa, żeby zmieścić ją w jednym akapicie

Luiz Inácio Lula da Silva urodził się 27 października 1945 roku w Caetés, maleńkiej miejscowości w stanie Pernambuco, w skrajnie ubogiej rodzinie. Kiedy miał siedem lat, razem z bliskimi przeniósł się do São Paulo, gdzie jako dziecko pracował jako sprzedawca uliczny i pucybut w Santos, zanim rodzina osiadła na stałe w dzielnicy Vila Carioca. W wieku 14 lat ukończył szkolenie zawodowe w słynnym brazylijskim instytucie SENAI i zaczął pracować jako tokarz w fabrykach metalowych. To właśnie tam, w 1963 roku, stracił mały palec lewej dłoni w wypadku przy pracy – szczegół, który sam wielokrotnie przywoływał jako symbol swojego robotniczego pochodzenia.

Do związków zawodowych trafił niemal przez przypadek – jak sam mówił, marzył wtedy tylko o tym, żeby być dobrym fachowcem, a nie liderem związkowym. Rzeczywistość potoczyła się jednak inaczej: w 1975 roku został przewodniczącym związku metalowców w regionie ABC pod São Paulo, a pod koniec lat 70. stanął na czele fali wielkich strajków robotniczych (1978–1980), które zmobilizowały ponad 150 tysięcy pracowników i uczyniły z niego jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy brazylijskiego ruchu robotniczego. W 1980 roku spędził 31 dni w więzieniu na mocy ustawy o bezpieczeństwie narodowym – to zresztą nie ostatni raz, kiedy nazwisko Lula pojawi się w tym tekście obok słowa "więzienie".

W tym samym roku Lula współtworzył Partię Pracujących (PT) i został jej pierwszym przewodniczącym. Droga na szczyt nie była jednak prosta: trzykrotnie przegrywał wybory prezydenckie (1989, 1994, 1998), zanim w końcu w 2002 roku, w drugiej turze, pokonał José Serrę i po raz pierwszy objął urząd prezydenta. W 2006 roku wygrał reelekcję, pokonując Geraldo Alckmina – nazwisko, które za chwilę wróci w zupełnie innej roli. Rządził w latach 2003–2011, po czym – zgodnie z konstytucyjnym zakazem trzeciej kadencji z rzędu – odszedł z urzędu, przekazując pałeczkę Dilmie Rousseff.

Prawdziwy rollercoaster zaczął się jednak później. W ramach śledztwa Lava Jato Lula został skazany w latach 2016–2017 w sprawie dotyczącej apartamentu (tzw. tríplex), rzekomo otrzymanego jako ukryta łapówka, i w kwietniu 2018 roku trafił do więzienia na 580 dni – wyrok wydał wówczas sędzia Sergio Moro. Dopiero w marcu 2021 roku brazylijski Sąd Najwyższy unieważnił wszystkie cztery procesy przeciwko niemu, uznając, że sąd w Kurytybie nie miał jurysdykcji w tej sprawie, a sam Moro był stronniczy. To otworzyło Luli drogę do powrotu na scenę – i w 2022 roku, w jednym z najbardziej dramatycznych starć politycznych we współczesnej historii Brazylii, pokonał w drugiej turze urzędującego prezydenta Jaira Bolsonaro, obejmując urząd po raz trzeci.

Dziś, w wyborach 2026 roku, 80-letni Lula ubiega się o czwartą kadencję. Jeśli wygra, w momencie objęcia urzędu (styczeń 2027) będzie miał 81 lat, co uczyniłoby go najstarszym prezydentem w historii Brazylii obejmującym władzę.

Droga do reelekcji: sojusz z dawnym rywalem

Partia Pracujących oficjalnie potwierdziła kandydaturę Luli 2 sierpnia 2026 roku. Na kandydata na wiceprezydenta wybrano Geraldo Alckmina z PSB – tego samego polityka, którego Lula pokonał w wyścigu prezydenckim w 2006 roku, a który przez dekady uchodził za jednego z czołowych przedstawicieli centroprawicy i partii PSDB. To właśnie Alckmin był u boku Luli jako kandydat na wiceprezydenta już w 2022 roku, więc tegoroczna kandydatura to powtórka sprawdzonego duetu, a nie nowy eksperyment.

Koalicja wyborcza Luli jest szeroka i obejmuje, poza PT, partie PSB, PCdoB, PV, PDT, PSOL oraz Rede – a więc praktycznie całe spektrum brazylijskiej lewicy i centrolewicy zjednoczone wokół jednego kandydata. To pokazuje, jak bardzo kampania Luli różni się strategicznie od kampanii Augusto Cury'ego, o którym pisałam w poprzednim odcinku: tam mieliśmy nowicjusza budującego poparcie od zera, tu – ugruntowaną machinę polityczną, złożoną z wieloletnich sojuszy i doświadczonego aparatu partyjnego.

Ogłaszając kandydaturę, Lula postawił na hasło, które później wielokrotnie powtarzał w kampanii: "Quem fez pode prometer mais. Quem não fez não tem o que prometer" – "Kto coś zrobił, może obiecywać więcej. Kto nic nie zrobił, nie ma czego obiecywać". To zdanie dobrze streszcza całą logikę jego kampanii: zamiast przekonywać wyborców do nowej wizji, Lula odwołuje się do własnego dorobku z obecnej i poprzednich kadencji, przedstawiając wybory 2026 roku jako referendum nad tym, co już zrobił – oraz, jak sam to ujmuje, jako starcie o suwerenność Brazylii i całej Ameryki Łacińskiej wobec zewnętrznych prób ingerencji.

Co proponuje na czwartą kadencję?

Program Luli na 2026 rok w dużej mierze polega na kontynuacji i rozbudowie polityk wdrażanych w obecnej kadencji, a nie na rewolucyjnych nowych obietnicach. Do najważniejszych punktów należą:

Programy socjalne. Filarem pozostaje Bolsa Família, czyli program transferów pieniężnych dla najuboższych rodzin, wraz z umocnieniem zunifikowanego systemu pomocy społecznej (SUAS) oraz polityk bezpieczeństwa żywnościowego. Kampania chętnie podkreśla, że za rządów Luli Brazylia zniknęła z mapy głodu ONZ, a posiłki szkolne w 80 procentach opierają się na żywności minimalnie przetworzonej, częściowo pochodzącej z rolnictwa rodzinnego.

Edukacja. Cele obejmują podniesienie poziomu alfabetyzacji z 66 do 80 procent, rozbudowę szkolnictwa technicznego o 111 nowych federalnych instytutów technicznych oraz doprowadzenie do stuprocentowej łączności internetowej w szkołach (obecnie na poziomie 75 procent), przy utrzymaniu wsparcia finansowego dla uczniów z rodzin o niskich dochodach.

Bezpieczeństwo publiczne. Propozycja zakłada silniejszą koordynację federalną poprzez ujednolicony system bezpieczeństwa publicznego, ze szczególnym naciskiem na "finansowe duszenie" organizacji przestępczych – kampania wskazuje, że tego typu działania miały od 2023 roku spowodować straty rzędu 35,8 miliarda reali po stronie zorganizowanej przestępczości – oraz rozbudowę zintegrowanych sił do walki z przestępczością.

Zdrowie. Priorytetem ma być skrócenie kolejek do lekarzy specjalistów oraz rozwój cyfrowych narzędzi w służbie zdrowia. Program Mais Médicos (Więcej Lekarzy), którego skala podwoiła się w obecnej kadencji, ma nadal koncentrować się na najbardziej potrzebujących gminach.

Polityka wobec kobiet. Kampania akcentuje walkę z przemocą wobec kobiet (w tym z zabójstwami na tle płci), wdrażanie równości płacowej oraz rozbudowę tzw. Cuidotecas – placówek opieki nad dziećmi, które mają odciążyć kobiety z części obowiązków domowych.

Koniec "skali 6x1". To jeden z flagowych tematów kampanii: Lula intensywnie wspiera projekt ustawy znoszącej tzw. escala 6x1, czyli system pracy, w którym pracownik pracuje sześć dni z rzędu i ma tylko jeden dzień wolny. Argumentuje, że skrócenie tego cyklu pracy "przyniesie korzyści dla gospodarki" – co ciekawe, to niemal lustrzane odbicie propozycji Augusto Cury'ego dotyczącej modelu 5x2. Różnica jest jednak zasadnicza: u Luli to już realny projekt legislacyjny, popierany przez rząd, a nie tylko kampanijne hasło.

Retoryka kampanii: doświadczenie kontra alternatywy

W przeciwieństwie do Augusto Cury'ego, który buduje swój wizerunek na byciu "trzecią drogą" ponad podziałami, Lula nie ucieka od polaryzacji – wręcz przeciwnie, traktuje ją jako swój naturalny teren. Jego kampania w dużej mierze opiera się na bezpośrednim porównaniu z obozem Bolsonaro (a konkretnie z Fláviem Bolsonaro, synem byłego prezydenta, startującym z ramienia PL), na haśle "sprawiedliwości podatkowej" oraz na wspomnianym już zniesieniu skali 6x1. To klasyczna strategia urzędującego lidera: nie tyle przekonywać niezdecydowanych nową wizją, co mobilizować własny elektorat i przypominać o zagrożeniu ze strony przeciwnego obozu.

Jednocześnie Lula wciąż pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polityki międzynarodowej na świecie – regularnie pojawia się na szczytach G20, BRICS czy COP, gdzie pozycjonuje Brazylię jako głos globalnego Południa. Ten wątek często przewija się w jego kampanijnej retoryce: przedstawia wybory 2026 roku nie tylko jako sprawę wewnętrzną, ale też jako element szerszej walki o suwerenność Brazylii i Ameryki Łacińskiej wobec prób zewnętrznej ingerencji.

Majątek kandydata

W obowiązkowej deklaracji majątkowej złożonej przy rejestracji kandydatury Lula zadeklarował majątek w wysokości około 4,7–4,8 miliona reali brazylijskich – a więc kwotę wielokrotnie niższą niż 242 miliony reali zadeklarowane przez Augusto Cury'ego. Co więcej, część źródeł zwraca uwagę, że w porównaniu z poprzednią deklaracją majątek Luli zmniejszył się o około 2,6 miliona reali. To dobra ilustracja tego, jak bardzo różnią się profile kandydatów w tym wyścigu: z jednej strony wielokrotny milioner-pisarz debiutujący w polityce, z drugiej – zawodowy polityk i były związkowiec, którego majątek w brazylijskich realiach politycznych uchodzi za relatywnie skromny.

Sierpniowa debata: puste krzesło, o którym mówiła cała Brazylia

23 sierpnia 2026 roku stacja Band zorganizowała pierwszą debatę prezydencką tego sezonu wyborczego. Lula, podobnie jak Flávio Bolsonaro, zdecydował się na niej nie pojawić – decyzję o nieobecności obaj ogłosili jeszcze przed wydarzeniem, co ostatecznie skłoniło też Romeu Zemę do wycofania się z udziału. Ostatecznie w studiu stawili się tylko Augusto Cury, Ronaldo Caiado i Renan Santos.

Nieobecność liderów sondaży na debacie to w brazylijskiej polityce dość powszechna, choć kontrowersyjna strategia: kandydaci prowadzący w sondażach często unikają bezpośredniej konfrontacji, żeby nie dawać rywalom okazji do ataku ani ryzykownych momentów, które mogłyby zachwiać ich przewagą. Krytycy zarzucają Luli i Fláviemu Bolsonaro, że w ten sposób ograniczają wyborcom możliwość bezpośredniego porównania kandydatów przed pierwszą turą. Sztaby obu polityków bronią się argumentem, że w tak wczesnej fazie kampanii ważniejsze są bezpośrednie spotkania z wyborcami niż telewizyjne starcia.

Sondaże: lider, ale bez spokoju

Według sondażu instytutu Datafolha, przeprowadzonego 18–20 sierpnia 2026 roku na próbie 2058 osób (margines błędu ±2 punkty procentowe), rozkład głosów w pierwszej turze wygląda następująco: Lula (PT) 39 procent, Flávio Bolsonaro (PL) 33 procent, Ronaldo Caiado (PSD) 5 procent, Renan Santos (Missão) 4 procent, Romeu Zema (Novo) 3 procent, Pablo Marçal (PRTB) i Augusto Cury (Avante) po 2 procent, a pozostali kandydaci po 1 procencie lub mniej. Niezdecydowani, głosy nieważne i puste to łącznie 11 procent. W symulacji ewentualnej drugiej tury Lula prowadzi z wynikiem 47 procent wobec 43 procent dla Flávia Bolsonaro. W porównaniu z poprzednim sondażem z 24 lipca (wtedy 40 procent dla Luli i 32 procent dla Bolsonaro) widać lekką, ale zauważalną erozję przewagi lidera.

Do tego dochodzi drugi wskaźnik, równie istotny: ocena samego urzędowania. Według sondażu instytutu PoderData/Aya, przeprowadzonego 23–26 sierpnia 2026 roku na próbie 2400 osób w 555 gminach we wszystkich 27 stanach Brazylii, rząd Luli jest oceniany pozytywnie przez 42 procent respondentów, a negatywnie przez 51 procent (osobista ocena prezydenta to odpowiednio 42 i 50 procent). To obraz kandydata, który wciąż wyraźnie prowadzi w wyścigu o reelekcję, ale rządzi krajem podzielonym niemal po równo w ocenie jego dotychczasowej kadencji – co samo w sobie tłumaczy, dlaczego kampania Luli tak mocno stawia na porównanie "zrobiłem więcej niż konkurencja", zamiast na entuzjastyczne rozliczenie z własnych czterech lat u władzy.

Szerszy kontekst: wyścig prezydencki 2026 w Brazylii

W wyborach prezydenckich 2026 roku zarejestrowanych zostało trzynastu kandydatów, wśród nich – poza Lulą i Fláviem Bolsonaro – między innymi Ciro Gomes, Pablo Marçal, Renan Santos, Romeu Zema, Ronaldo Caiado, Rui Costa oraz Tarcísio de Freitas. Pierwsza tura odbędzie się 4 października 2026 roku, a jeśli żaden z kandydatów nie zdobędzie wymaganej większości, druga tura odbędzie się 25 października 2026 roku. Patrząc na aktualne sondaże, właśnie ta druga data wydaje się scenariuszem najbardziej prawdopodobnym – i to właśnie starcie Lula–Flávio Bolsonaro rysuje się jako główny pojedynek tegorocznych wyborów.

Dlaczego to w ogóle powinno Was interesować, jeśli mieszkacie w Polsce?

O ile w przypadku Augusto Cury'ego trzeba było Wam trochę wytłumaczyć, kim właściwie jest, o tyle z Lulą sprawa wygląda inaczej: to prawdopodobnie najbardziej rozpoznawalne na świecie nazwisko brazylijskiego polityka, które nawet osoby zupełnie nieinteresujące się Ameryką Łacińską mogły wyłapać w wiadomościach – przy okazji szczytów G20, konferencji klimatycznych czy komentarzy dotyczących wojny w Ukrainie. Jego historia – od chłopca sprzedającego owoce na ulicach Santos, przez lidera wielkich strajków robotniczych, więźnia politycznego skazanego i później uniewinnionego przez Sąd Najwyższy, aż po jednego z najdłużej rządzących demokratycznie wybranych przywódców Brazylii – to opowieść, która broni się sama, niezależnie od tego, czy komuś bliżej do jego poglądów, czy nie.

Śledzenie tej kandydatury ma też praktyczny sens dla każdego, kto planuje wyjazd do Brazylii w najbliższych latach albo po prostu chce rozumieć, o czym mówią jego brazylijscy znajomi czy partner. Bo niezależnie od wyniku październikowych wyborów, to właśnie wokół osoby Luli – jego zwolenników i przeciwników – zorganizowana jest dziś większość brazylijskiej debaty publicznej.

Najczęściej zadawane pytania o Lulę

Czy Lula ma realne szanse na reelekcję w 2026 roku? Tak, według sierpniowych sondaży Datafolha jest zdecydowanym liderem wyścigu z 39 procentami poparcia w pierwszej turze i przewagą 47 do 43 procent w symulowanej drugiej turze nad Fláviem Bolsonaro. Jego przewaga w ostatnich tygodniach nieznacznie się jednak zmniejszyła.

Z kim startuje Lula i jaka jest jego koalicja? Kandydatem na wiceprezydenta jest Geraldo Alckmin z PSB – ten sam duet, co w wyborach 2022 roku. Koalicję tworzą PT, PSB, PCdoB, PV, PDT, PSOL oraz Rede.

Która to już kadencja Luli, jeśli wygra? Byłaby to jego czwarta kadencja jako prezydenta Brazylii (po latach 2003–2011 oraz obecnej, trwającej od 2023 roku). W momencie objęcia urzędu w styczniu 2027 roku Lula miałby 81 lat, co uczyniłoby go najstarszym prezydentem w historii kraju obejmującym władzę.

Czy to prawda, że Lula siedział w więzieniu? Tak. W kwietniu 2018 roku trafił do więzienia na 580 dni w związku ze sprawą Lava Jato, dotyczącą apartamentu rzekomo otrzymanego jako łapówka. W marcu 2021 roku Sąd Najwyższy Brazylii unieważnił wszystkie procesy przeciwko niemu, uznając brak jurysdykcji sądu w Kurytybie i stronniczość prowadzącego sprawę sędziego Sergia Moro.

Dlaczego Lula nie wziął udziału w sierpniowej debacie prezydenckiej? Podobnie jak Flávio Bolsonaro, Lula zdecydował się nie uczestniczyć w debacie zorganizowanej 23 sierpnia 2026 roku przez stację Band – decyzję ogłosił jeszcze przed wydarzeniem. To typowa dla brazylijskiej polityki strategia liderów sondaży, którzy wolą unikać bezpośredniej konfrontacji z rywalami na wczesnym etapie kampanii.

Jaki jest główny temat kampanii Luli na 2026 rok? Kampania opiera się przede wszystkim na haśle "kto coś zrobił, może obiecywać więcej" – czyli na odwołaniu do dotychczasowego dorobku rządu, kontynuacji programów socjalnych (jak Bolsa Família) oraz na flagowym projekcie zniesienia systemu pracy 6x1 na rzecz krótszego cyklu z większą liczbą dni wolnych.

Previous
Previous

Renan Santos: chłopak z ulicznych protestów, który dziś mówi „jestem Milei w formie, a Bukele w treści”

Next
Next

Flávio Bolsonaro: syn, senator, "Zero Um" – i główny rywal Luli w wyścigu o Planalto