Ronaldo Caiado: w 1989 roku dostał mniej niż 1 procent głosów na prezydenta, dziś wraca jako gubernator chwalony za spadek przestępczości
Wyobraźcie sobie polityka, który startuje w wyborach prezydenckich, zdobywa wynik tak marginalny, że dziś nikt by go nie pamiętał, gdyby nie to, co wydarzyło się blisko cztery dekady później: ten sam człowiek, w wieku 76 lat, wraca do tej samej walki – tym razem jako doświadczony gubernator, wskazywany przez część komentatorów jako najbardziej wiarygodna, „dorosła” alternatywa w całej stawce. To dokładnie historia Ronaldo Caiado, gubernatora stanu Goiás i kandydata partii PSD w wyborach prezydenckich w Brazylii w 2026 roku.
Caiado to postać, która w brazylijskiej polityce funkcjonuje od czterdziestu lat, ale poza Brazylią pozostaje właściwie nieznana. A szkoda, bo jego historia – od lekarza ortopedy, przez lidera organizacji broniącej wielkich posiadaczy ziemskich, po gubernatora chwalonego za spektakularny spadek przestępczości – to jedna z ciekawszych i bardziej kontrowersyjnych biografii w tegorocznym wyścigu o Palácio do Planalto.
Kim jest Ronaldo Caiado? Od kliniki ortopedycznej do wojny o ziemię
Ronaldo Caiado urodził się 25 września 1949 roku i pochodzi z jednej z najbardziej wpływowych rodzin ziemiańsko-politycznych w stanie Goiás w środkowej Brazylii. Z wykształcenia jest lekarzem ortopedą – dyplom zdobył na wydziale medycyny i chirurgii w Rio de Janeiro. To nie jest więc kandydat, który zaczął karierę w polityce – zanim wszedł do niej na dobre w połowie lat 80., praktykował medycynę, a dopiero konflikt o ziemię w Brazylii pchnął go w stronę publicznej aktywności.
Punktem, który uczynił go rozpoznawalnym w całym kraju, było założenie w maju 1985 roku organizacji União Democrática Ruralista (UDR) – Demokratycznej Unii Ruralistów. UDR powstała jako reakcja elit rolniczych na Narodowy Plan Reformy Rolnej, który miał umożliwić redystrybucję niewykorzystywanej ziemi na rzecz bezrolnych rodzin. Caiado i UDR przedstawiali te plany jako „agitację komunistyczną” i zorganizowali wokół tego hasła całą kampanię polityczną wielkich posiadaczy ziemskich. To właśnie UDR i jej lider spopularyzowali w Brazylii samo słowo „ruralista” – dziś używane jako neutralne określenie lobby rolniczego, ale wywodzące się wprost z tamtej, bardzo spolaryzowanej batalii o reformę rolną.
Trzeba przy tym być szczerym co do tego, czym UDR była w praktyce, bo to wątek regularnie wracający w krytyce wobec dzisiejszej kandydatury Caiado. Za jego kadencji na czele organizacji (1985–1989) przemoc na brazylijskiej wsi sięgnęła skrajnych rozmiarów – dokumentuje się z tego okresu około 640 zabójstw związanych z konfliktami o ziemię. Regionalne oddziały UDR funkcjonowały miejscami jako coś w rodzaju zbrojnych baz oporu przeciwko zajęciom ziemi organizowanym przez Ruch Bezrolnych (MST), a organizacja miała finansować zakupy broni na masową skalę – jedna z aukcji w Goiânii sfinansowała zakup 1636 sztuk broni, kolejna w Presidente Prudente niemal 2430, co dziennikarze śledczy szacują na łączny arsenał rzędu 70 tysięcy sztuk broni wśród członków organizacji. Do UDR bywają też przypisywane pośrednio dużo poważniejsze sprawy – zabójstwo działacza na rzecz ochrony Amazonii Chico Mendesa w 1988 roku miało zostać zlecone przez Darly'ego Alvesa, osobę powiązaną z organizacją, a do dziś wspomina się też masakrę w Corumbiarze, w której zginęli bezrolni rolnicy starający się o dostęp do ziemi. Sam Caiado nigdy nie został skazany w żadnej z tych spraw, ale jako założyciel i wieloletni lider UDR do dziś jest przez Ruch Bezrolnych i część lewicowych komentatorów wskazywany jako jeden z symboli oporu wobec reformy rolnej w Brazylii.
Po latach na czele UDR Caiado przeszedł do klasycznej polityki partyjnej. W 1989 roku – w pierwszych bezpośrednich wyborach prezydenckich po dyktaturze wojskowej – wystartował na prezydenta z ramienia PSD, zdobywając zaledwie 0,68 procent głosów. W 1990 roku został federalnym deputowanym z Goiás i z powodzeniem bronił mandatu w kolejnych wyborach (1994, 1998, 2002, 2006, 2010), choć w 1994 roku nieudanie próbował sił w wyścigu o fotel gubernatora stanu, zdobywając 23,18 procent głosów. W 2014 roku został senatorem, a mandat sprawował do 2019 roku. Przełomem w jego karierze okazał się dopiero rok 2018, kiedy w końcu wygrał wybory na gubernatora Goiás, zdobywając 59,73 procent głosów i pokonując Daniela Vilelę. Zreelekcjonowany na drugą kadencję, funkcję gubernatora sprawował aż do 31 marca 2026 roku, kiedy zrezygnował ze stanowiska, by w pełni poświęcić się kampanii prezydenckiej.
Droga do kandydatury: casting na kandydata i wiceprezydent, który sam chciał startować
Kandydaturę Ronalda Caiado na prezydenta oficjalnie ogłoszono 26 lipca 2026 roku, podczas krajowej konwencji partii PSD (Partia Socjaldemokratyczna) w São Paulo. Warto przy tym znać kulisy, jak w ogóle do tego doszło, bo są dość nietypowe jak na standardy brazylijskiej polityki: przewodniczący PSD, Gilberto Kassab, od 2022 roku sam rozważał start w wyborach prezydenckich, ale zamiast realizować własne ambicje, zdecydował się przetestować w sondażach trzech gubernatorów jednocześnie – Ronalda Caiado, Eduarda Leite oraz Ratinho Juniora. Kiedy Ratinho Junior wycofał się z gry, tłumacząc to ryzykiem politycznym dla swojego stanu, to właśnie Caiado wyszedł z tego wewnątrzpartyjnego „castingu” jako najsilniejsza opcja. Kassab, zamiast startować sam, zgodził się zostać jego kandydatem na wiceprezydenta – mając za sobą doświadczenie byłego prezydenta miasta São Paulo i wieloletniego gracza centrowej sceny politycznej.
Ogłaszając kandydaturę, Caiado postawił od razu na dwa filary przekazu: krytykę polaryzacji między obozem Luli a obozem Bolsonaro oraz akcent na bezpieczeństwo publiczne, powołując się na rezultaty własnych rządów w Goiás. Rzucił też publiczne wyzwanie urzędującemu prezydentowi, mówiąc wprost: „Czekam na ciebie, Lulo… Przyjdź na debatę”. To zdanie dobrze pokazuje, jak Caiado chce być odbierany – jako kandydat gotowy na bezpośrednie starcie, w przeciwieństwie do liderów sondaży, którzy debat raczej unikają.
Ciekawym zwrotem w kampanii było też sierpniowe rozstanie ze sztabowym marketingowcem, który opowiadał się za utrzymaniem bliskiego sojuszu z innymi kandydatami prawicy i skrajnej prawicy. Caiado postawił na inną strategię – zaprezentować się jako „kandydat wolny od układów”, świadomie dystansujący się od Flávia Bolsonaro i reszty obozu byłego prezydenta, zamiast zabiegać o rolę „zapasowego” kandydata prawicy na wypadek, gdyby coś poszło nie tak z kandydaturą syna Bolsonaro. Celem tej zmiany jest przyciągnięcie części z szacowanych 42 procent wyborców o poglądach prawicowych, którzy we wrześniu wciąż pozostawali niezdecydowani, komu oddać głos.
Co proponuje? Program oparty na „budżecie prawdy” i twardym podejściu do przestępczości
Program rządzenia Ronalda Caiado stawia w centrum trzy tematy: bezpieczeństwo publiczne, dyscyplinę fiskalną oraz reformę instytucjonalną państwa. Do najważniejszych propozycji należą:
Bezpieczeństwo publiczne jako priorytet numer jeden. Caiado proponuje utworzenie odrębnego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego oraz uznanie zorganizowanych frakcji przestępczych – wymienia z nazwy PCC i Comando Vermelho – za organizacje prowadzące coś na kształt „terroryzmu domowego” w momentach, gdy kontrolują określone terytorium i mają trwałą, zorganizowaną strukturę. Program przewiduje minimalne wyroki sięgające 45 lat za przynależność do takich organizacji oraz specjalne, izolacyjne reżimy więzienne dla ich liderów. Do tego dochodzi propozycja obniżenia wieku odpowiedzialności karnej do 16 lat w przypadku poważnych przestępstw, w tym zabójstw i udziału w zorganizowanej przestępczości.
„Budżet prawdy” zamiast cięć na oślep. Zamiast ogólnych podwyżek podatków czy masowych cięć wydatków, Caiado proponuje dokładny przegląd dotacji i ulg, ograniczenie wzrostu wydatków obowiązkowych oraz eliminację zawyżonych pensji w sektorze publicznym. Celem jest podniesienie stopy inwestycji prywatnych z obecnych około 17 do 25 procent PKB, przy założeniu, że to prywatna przedsiębiorczość, a nie państwo, ma być głównym silnikiem wzrostu gospodarczego.
Koniec reelekcji. Jedna z bardziej systemowych propozycji zakłada wprowadzenie poprawki konstytucyjnej znoszącej możliwość bezpośredniej reelekcji prezydentów, gubernatorów i burmistrzów – co ciekawe, program zakłada, że zasada ta miałaby obowiązywać już od kadencji rozpoczynającej się w 2027 roku, a więc dotyczyłaby też jego samego, gdyby wygrał.
Edukacja. Program stawia konkretny, mierzalny cel: zagwarantowanie umiejętności czytania i podstaw matematyki na koniec drugiej klasy szkoły podstawowej dla wszystkich brazylijskich dzieci.
Zdrowie. Caiado deklaruje utrzymanie publicznego systemu zdrowia SUS, przy jednoczesnej reorganizacji list oczekujących na leczenie – co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że sam jest lekarzem z wykształcenia.
Suwerenność technologiczna i dywersyfikacja sojuszy. Program zapowiada zwiększenie technologicznej niezależności Brazylii oraz dywersyfikację międzynarodowych partnerstw handlowych, zamiast koncentrowania relacji zagranicznych wokół jednego bloku.
Programy socjalne powiązane z edukacją i pracą. Caiado deklaruje utrzymanie transferów socjalnych dla najuboższych, ale chce silniej powiązać je z inicjatywami edukacyjnymi i programami zatrudnienia.
Ograniczenie hazardu internetowego. Do programu trafiła też propozycja ograniczenia zakładów bukmacherskich online oraz zakazu reklamowania zakładów sportowych w tradycyjnych mediach.
„Porządek, efektywność i nowoczesność” – jak Caiado sprzedaje sam siebie
Jeśli szukać jednego zdania, które streszcza kampanijną tożsamość Caiado, to będzie to odwołanie do rolnictwa jako symbolu sprawnie działającej Brazylii. W swoich wystąpieniach kandydat wielokrotnie przedstawia brazylijski agrobiznes jako uosobienie „porządku, efektywności i nowoczesności” – sektor, który jego zdaniem pokazuje, jak mogłoby funkcjonować całe państwo, gdyby było zarządzane równie sprawnie. To połączenie liberalizmu gospodarczego z konserwatyzmem obyczajowym, prezentowane w opakowaniu doświadczonego menedżera, a nie ideologicznego wojownika.
Caiado stawia też mocno na kontrast moralny wobec rywali, otwarcie deklarując, że to „uczciwość i prawość” odróżniają go od konkurentów, których łączy z zarzutami o powiązania kryminalne czy afery korupcyjne. Unika przy tym bezpośredniego uwikłania w skandale w rodzaju tzw. rachadinha, które regularnie wracają w brazylijskiej debacie publicznej przy okazji innych polityków.
Wśród grup, do których szczególnie stara się dotrzeć, kampania wymienia niezdecydowanych i mniej zaangażowanych politycznie wyborców, kobiety – między innymi poprzez inicjatywy przeciwko przemocy domowej, w tym propozycję konfiskaty majątku sprawcom przemocy wobec kobiet – elektorat centroprawicowy oraz osoby związane z sektorem produkcyjnym, a więc naturalne zaplecze jego wieloletniej kariery jako lidera organizacji rolniczej. W warstwie gospodarczej krytykuje wysokie stopy procentowe oraz rządowy program redukcji zadłużenia obywateli (tzw. Desenrola), zapowiadając, że PSD potrafi „rozplątać” brazylijską gospodarkę skuteczniej niż obecna ekipa rządząca.
Cień UDR wciąż wraca w kampanii
Mimo że od czasów UDR minęło już blisko czterdzieści lat, ten rozdział biografii Caiado regularnie powraca w publicystyce i krytyce wymierzonej w jego kandydaturę. Komentatorzy przypominają, że retoryka bezpieczeństwa publicznego, którą dziś kieruje przeciwko zorganizowanym frakcjom przestępczym, ma swoje korzenie w dużo starszym doświadczeniu organizowania zbrojnego oporu przeciwko ruchom bezrolnych. Ruch Bezrolnych (MST) do dziś wskazuje Caiado jako jednego z głównych przeciwników reformy rolnej w Brazylii, zarzucając mu, że jako lider UDR przyczynił się do „zinstytucjonalizowania przemocy” poprzez wspieranie przepisów kryminalizujących walkę o ziemię.
Do tego dochodzą wątki rodzinne: krewni Caiado – kuzyn w 2010 roku i wuj w 2014 roku – trafili na brazylijską „czarną listę” pracodawców wykorzystujących pracę w warunkach zbliżonych do niewolniczych, co dotyczyło poniżających warunków pracy i niewypłacania wynagrodzeń. Sam Caiado deklaruje 14 gospodarstw rolnych w stanie Goiás, choć część dziennikarzy śledczych szacuje jego rzeczywiste posiadłości ziemskie na 10–15 tysięcy hektarów, rozsianych od centralnej po północną część stanu.
To dobra ilustracja tego, jak bardzo splata się dziś jego wizerunek doświadczonego, spokojnego administratora z dużo bardziej burzliwą przeszłością człowieka, który przez lata był twarzą jednej z najbardziej kontrowersyjnych organizacji w historii brazylijskiego konfliktu o ziemię.
Majątek kandydata: 52,5 miliona reali i podwojenie w cztery lata
W obowiązkowej deklaracji majątkowej złożonej przy rejestracji kandydatury Ronaldo Caiado zadeklarował majątek w wysokości 52,56 miliona reali brazylijskich. Na tę sumę składają się przede wszystkim nieruchomości inne niż mieszkalne (36,21 miliona reali – zdecydowanie największa pojedyncza kategoria, co nie dziwi u byłego lidera organizacji rolników), stado bydła wycenione na 10,49 miliona reali, różnego rodzaju inwestycje i lokaty (4,29 miliona reali), udziały kapitałowe (1,01 miliona reali) oraz inne udziały w spółkach (148,6 tysiąca reali), a także pojedyncze pozycje w rodzaju domu, działki czy pojazdu, wycenione od 7,1 do 243 tysięcy reali.
Co ciekawe, w porównaniu z deklaracją złożoną przy okazji wyborów gubernatorskich w 2022 roku (wówczas około 25 milionów reali) jego majątek wzrósł o 111 procent w ciągu czterech lat. Razem z majątkiem kandydata na wiceprezydenta, Gilberta Kassaba, który zadeklarował 21 milionów reali, cała lista wyborcza Caiado–Kassab dysponuje zadeklarowanym majątkiem rzędu 73,5 miliona reali – co plasuje ich w ścisłej czołówce najzamożniejszych par kandydackich w tegorocznym wyścigu, choć wciąż wyraźnie za majątkiem zadeklarowanym przez Augusto Cury'ego.
Debata 23 sierpnia: bezpieczny występ bez większych niespodzianek
23 sierpnia 2026 roku stacja Band zorganizowała pierwszą debatę prezydencką sezonu wyborczego. Lula, Flávio Bolsonaro i Romeu Zema zdecydowali się na niej nie pojawić, więc w studiu ostatecznie stawili się tylko trzej kandydaci: Ronaldo Caiado, Augusto Cury oraz Renan Santos.
Caiado przyjął na tej debacie rolę spokojnego, doświadczonego menedżera – niemal całą swoją argumentację budował wokół rezultatów własnych rządów w Goiás, prezentując się jako polityk zdolny do realnego dostarczania efektów w wielu obszarach naraz, w przeciwieństwie do kandydatów budujących kampanię głównie na emocjach i hasłach. Powtarzał wątek agrobiznesu jako symbolu porządku i nowoczesności, łącząc gospodarczy liberalizm z konserwatywnym podejściem do kwestii obyczajowych.
Komentatorzy oceniali ten występ jako techniczne kompetentny, ale mało zaskakujący – jeden z felietonistów CartaCapital posunął się nawet do stwierdzenia, że „niewiele różni nieistotnego kandydata z wyborów 1989 roku od dzisiejszego polityka”, poza kolorem włosów, sugerując, że mimo upływu blisko czterdziestu lat sposób prowadzenia kampanii przez Caiado pozostał zaskakująco podobny. Pytanie, jakie stawiali obserwatorzy po debacie, brzmiało: czy taki spokojny, menedżerski ton w ogóle jest w stanie przyciągnąć głosy zarówno od twardego elektoratu Flávia Bolsonaro, jak i od wyborców Luli – czy raczej utwierdzi go w roli bezpiecznej, ale niszowej alternatywy.
Sondaże: piąte miejsce w pierwszej turze, ale zaskakująco blisko Luli w niektórych symulacjach drugiej
Według sondażu instytutu Datafolha, przeprowadzonego 18–20 sierpnia 2026 roku na próbie 2058 osób (margines błędu ±2 punkty procentowe), Ronaldo Caiado notuje 5 procent poparcia w pierwszej turze wyborów – to piąte miejsce w stawce, za Lulą (39 procent), Fláviem Bolsonaro (32 procent), ale przed Renanem Santosem (4 procent), Romeu Zemą (3 procent) i Pablem Marçalem (2 procent).
Ciekawiej robi się w symulacjach drugiej tury, gdzie widać wyraźne rozbieżności między instytutami badawczymi. Ten sam sierpniowy sondaż Datafolha daje Luli 47 procent wobec 40 procent dla Caiado w hipotetycznym pojedynku – a więc przewagę siedmiu punktów procentowych, nieco większą niż w przypadku pojedynku Lula–Flávio Bolsonaro (47 do 43 procent). Zupełnie inny obraz rysował jednak lipcowy sondaż instytutu PoderData, według którego Caiado był technicznie remisowany z Lulą w scenariuszu drugiej tury, z wynikiem 44 do 43 procent.
Ta rozbieżność między instytutami sprawia, że Caiado bywa opisywany przez część komentatorów jako kandydat z największym potencjałem „ukrytego” wzrostu w drugiej turze, gdyby udało mu się awansować z bardzo niskiego pułapu notowań w pierwszej turze – ale też jako polityk, którego realne szanse mocno zależą od tego, któremu sondażowi akurat wierzyć. Na razie jednak, niezależnie od instytutu, jego pozycja w pierwszej turze pozostaje daleko za dwoma zdecydowanymi liderami wyścigu.
Szerszy kontekst: wyścig prezydencki 2026 w Brazylii
W wyborach prezydenckich w 2026 roku zarejestrowanych zostało trzynastu kandydatów. Poza Lulą (PT), Fláviem Bolsonaro (PL) i samym Caiado (PSD) w stawce znajdują się między innymi Ciro Gomes, Pablo Marçal, Renan Santos, Romeu Zema, Rui Costa oraz Tarcísio de Freitas – a więc mieszanka urzędujących i byłych gubernatorów, doświadczonych polityków oraz postaci wywodzących się spoza tradycyjnej sceny partyjnej. Pierwsza tura odbędzie się 4 października 2026 roku, a jeśli żaden z kandydatów nie zdobędzie wymaganej większości – co przy obecnym rozdrobnieniu sceny wydaje się praktycznie pewne – druga tura odbędzie się 25 października 2026 roku.
Na tle tej stawki Caiado zajmuje pozycję dość specyficzną: nie jest ani liderem sondaży, ani kandydatem-nowicjuszem budującym rozpoznawalność od zera, tylko doświadczonym politykiem, który po latach spędzonych w Kongresie i Senacie oraz dwóch kadencjach gubernatorskich w Goiás próbuje przekonać Brazylię, że jego menedżerskie kompetencje sprawdzą się w skali całego, dużo trudniejszego do zarządzania kraju.
Dlaczego to w ogóle powinno Was interesować, jeśli mieszkacie w Polsce?
Historia Ronalda Caiado to dobra okazja, żeby zrozumieć, jak głęboko brazylijska polityka bywa zakorzeniona w konfliktach o ziemię, które dla przeciętnego Polaka mogą wydawać się odległym, historycznym tematem, a w Brazylii wciąż potrafią zdecydować o kształcie kampanii prezydenckiej niemal czterdzieści lat po najgorętszym okresie tych sporów. Jeśli macie brazylijskiego partnera lub znajomych z terenów rolniczych, prędzej czy później usłyszycie w jakiejś formie słowo „ruralista” – i warto wiedzieć, że to określenie w dużej mierze wywodzi się właśnie z kampanii, którą Caiado prowadził w latach 80.
To też dobry przykład na to, jak różne mogą być drogi do bycia postrzeganym jako „poważny” kandydat w brazylijskiej polityce – w przeciwieństwie do świeżo upieczonych postaci w tym wyścigu, Caiado buduje swoją wiarygodność na czterdziestu latach w polityce i konkretnych, policzalnych rezultatach rządzenia stanem, a nie na rozpoznawalności zbudowanej w mediach społecznościowych czy w innej branży.
Najczęściej zadawane pytania o Ronalda Caiado
Czy Ronaldo Caiado ma realne szanse na wygraną w wyborach 2026? Według sierpniowego sondażu Datafolha jego poparcie w pierwszej turze wynosi 5 procent, co plasuje go daleko za liderami wyścigu – Lulą i Fláviem Bolsonaro. W symulacjach drugiej tury wyniki są niejednoznaczne: sondaż Datafolha daje Luli przewagę 47 do 40 procent, ale wcześniejszy sondaż PoderData pokazywał wynik niemal remisowy, 44 do 43 procent.
Z jakiej partii startuje Ronaldo Caiado i kto jest jego kandydatem na wiceprezydenta? Startuje z ramienia partii PSD (Partia Socjaldemokratyczna). Na wiceprezydenta wybrał Gilberta Kassaba, przewodniczącego PSD i byłego prezydenta miasta São Paulo, który sam wcześniej rozważał własny start w wyborach prezydenckich.
Czym była UDR i dlaczego to ważne w kontekście tej kandydatury? União Democrática Ruralista to organizacja założona przez Caiado w 1985 roku, broniąca interesów wielkich posiadaczy ziemskich w sporze o reformę rolną. Za jego kierownictwa (1985–1989) doszło do fali przemocy na brazylijskiej wsi, a organizacja bywa łączona pośrednio z głośnymi sprawami, w tym zabójstwem działacza Chico Mendesa. To wątek regularnie przywoływany przez krytyków obecnej kandydatury Caiado.
Czy to pierwszy start Caiado w wyborach prezydenckich? Nie – już w 1989 roku, w pierwszych bezpośrednich wyborach prezydenckich po dyktaturze wojskowej, startował na prezydenta z ramienia PSD, zdobywając zaledwie 0,68 procent głosów.
Jakie były najważniejsze osiągnięcia Caiado jako gubernatora Goiás? Jego administracja (2019–2026) chwali się między innymi drastycznymi spadkami przestępczości – w tym 97-procentowym spadkiem napadów na transport towarowy i całkowitą eliminacją tzw. novo cangaço, czyli ataków na banki – a także uzdrowieniem finansów stanu, które w 2019 roku miały sześciomiliardowy deficyt, a pod koniec jego kadencji dysponowały blisko 9,8 miliarda reali w kasie.
Ile wynosi zadeklarowany majątek Ronalda Caiado? 52,56 miliona reali brazylijskich – wzrost o 111 procent w porównaniu z deklaracją złożoną przy wyborach gubernatorskich w 2022 roku. Razem z majątkiem Gilberta Kassaba cała lista kandydacka deklaruje łącznie 73,5 miliona reali.
Kiedy odbędą się wybory prezydenckie w Brazylii? Pierwsza tura zaplanowana jest na 4 października 2026 roku, a ewentualna druga tura – na 25 października 2026 roku.